Strona Główna Aktualności Nie wszystko złoto, co się świeci

Nie wszystko złoto, co się świeci

1648

Przysłowia są mądrością narodów. A powiedzenie: nie wszystko złoto, co się świeci z pewnością zapamięta dyrekcja podparyskiej kolejki, konduktor, który znalazł walizkę ze skarbem oraz policjanci prowadzący dochodzenie.

Na początku roku, pracownik podparyskiej kolejki podziemnej, zauważył w jednym z przedziałów dziwny pakunek. Obawiając się, że to materiał wybuchowy, wezwał saperów. Ku zdumieniu wszystkich, okazało się, że to walizka wypełniona po brzegi złotem.
Policja zaczęła szukać roztargnionego podróżnego, który „zapomniał” o bagażu ważącym 20 kg. Nikt jednak nie zgłosił się, zaczęto więc podejrzewać, że złoto, które znaleziono w tak niezwykłych okolicznościach, jest złodziejskim łupem. Okazało się, że sztabki nie mają żadnych oznaczeń, więc przyjęto, że jest to przetopiona skradziona biżuteria.

Kiedy  wstępnie wyliczono, że wartość znaleziska wynosi od 800 tysięcy do miliona euro, szybko zaczęli zgłaszać się ludzie twierdzący, że to ich własność. Nikt jednak nie potrafił wyczerpująco opisać walizki i jej zawartości. Rozgorzała dyskusja, do kogo powinien należeć złocisty bagaż, a w każdym bądź razie, komu należy się znaleźne. Według prawa francuskiego, konduktor, który znalazł walizkę, musiałby się podzielić swoją nagrodą z dyrekcją kolei, skoro to na jej terenie dokonał odkrycia.

W świetle ostatnich ustaleń, spór okazał się jałowy. Okazało się, że złoto jest fałszywe. Sztabki odlano z metalu – nie wiadomo jeszcze jakiego – pokrytego jedynie cienką warstewką złota. Zamiast odpowiedzi na stare, pojawiły się nowe pytania. Policja nie wyklucza, że ma do czynienia z przekrętem na wielką skalę. Można więc powiedzieć, że naprawdę nie wszystko złoto, co… jest w sztabkach.
Żal tylko biednego konduktora, który pewnie już planował, jak wyda swoją wysoką nagrodę.

Foto: www.flicr.com
Autor: Marzena Krzewicka

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz