Strona Główna Aktualności Opowieści o krwawych diamentach ciąg dalszy…

Opowieści o krwawych diamentach ciąg dalszy…

2574

Cindor Reeves, były współorganizator handlu „krwawymi diamentami” oraz osobisty wysłannik samego Charlesa Taylora, oskarżonego o zbrodnie wojenne liberyjskiego dyktatora, który w 1997 roku podarował Campbell nieoszlifowane diamenty, ujawnił, że handel ów wcale nie ustał.
Gdybym chciał, mógłbym dodzwonić się do tych ludzi już jutro, a oni by je dowieźli w dowolne miejsce – mówi, potrząsając głową. – Ten handel miał zostać ukrócony, ale ciągle trwa, a póki tak się dzieje, w Afryce będą wojny.
Taylor, który jak na ironię był szwagrem Reeves’a, wybrał go na swoją „prawą rękę”, ponieważ uważał go za człowieka „uczciwego”. Wierzył, że gdy Reeves będzie doglądał diamentów, żaden, najmniejszy nawet, nie zginie.
Dowódcy przychodzili z diamentami zawiniętymi w papier i zabezpieczonymi taśmą klejącą – wspomina Reeves. – Spotykaliśmy się w domu Bockariego, stawialiśmy na środku pokoju krzesło, na którym liczyło się diamenty, a pod spód kładliśmy białe prześcieradło, żeby było widać, jak któryś spadnie. Potem ja oznajmiałem, ile dostaliśmy, a Bockarie tłumaczył innym dowódcom: "Panowie, to jest szwagier prezydenta Taylora, więc nic nie zginie".

Jako osobisty emisariusz Taylora Reeves nie obawiał się, że zostanie obrabowany podczas transportu: miał przy sobie specjalną legitymację, informującą, że jest członkiem rodziny prezydenckiej i gwarantującą mu przejazd przez wszelkie posterunki milicyjne oraz nietykalność. Mimo to nigdy nie spuszczał diamentów z oczu.
W nocy wkładałem je do kieszeni z przodu i spałem na brzuchu, żeby nikt nie mógł ich wyciągnąć, choć ktoś musiałby być niespełna rozumu, by tego spróbować. Strażnicy zastrzeliliby go, gdyby usłyszeli najmniejszy szmer w krzakach.
Reeves dobrze wie, ile krzywd i cierpienia zadano ludziom, by "szef", jak nazywano jego szwagra, mógł zaimponować ładnym dziewczynom na przyjęciach. Prezenty, które Taylor zwykł dawać kobietom takim jak Campbell, przywoził sam Reeves z dziesiątek potajemnych wypraw do dżungli w Sierra Leone, gdzie wymieniano pełne uzbrojenia ciężarówki na malutkie, ale niezwykle cenne paczki kamieni, pochodzących głównie z zajętych przez rebeliantów kopalni, zamienionych przez nich w obozy niewolniczej pracy.
Reeves świetnie poznał środowisko przemytników kamieni szlachetnych. Przez cztery lata odgrywał kluczową rolę w handlu "krwawymi diamentami" i jako osobisty wysłannik Taylora nadzorował osławione transakcje z rebeliantami z sąsiedniego Sierra Leone. Ci uzależnieni od narkotyków bojownicy dopuszczali się okrutnych gwałtów i mordów, a wywołana przez nich wojna pochłonęła życie około 150 tysięcy osób.

Dziś jednak Reeves chciałby zapomnieć o swej przeszłości jako przemytnika diamentów. Wstrząśnięty przelewem krwi, do jakiego doprowadził ów handel, zwrócił się w końcu przeciw własnej rodzinie i skontaktował w sekrecie z ONZ-owskim Sądem Specjalnym dla Sierra Leone, przekazując informacje, które pozwoliły postawić zarzuty byłemu prezydentowi i jego wspólnikom. Obecnie Reeves wiedzie nowe, spokojne życie, choć wciąż zdarza się, że ktoś dzwoni na jego komórkę i grozi mu śmiercią.

Opracowała: Katarzyna Stępień
Źródło: Onet.pl
Fot. img.fave .com 

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz