Strona Główna Ciekawostki Rynek diamentów

Rynek diamentów

1230

Definicję diamentu znają wszyscy. Jest to minerał z gromady pierwiastków rodzimych, a do tego jest najtwardszą znaną substancją z występujących w przyrodzie. Wartość diamentu zależy ściśle od jego czystości, koniunktury na rynku i wielu innych czynników. Dla ogólnych szacunków można jednak przyjąć, że diament o wadze 100 karatów jest warty około 850 tysięcy złotych. Stąd też Cullinan, największy znany dotychczas diament (3106 karatów) warty był (przed podzieleniem) około dwudziestu pięciu milionów złotych. Diamenty kuszą i mamią. Są obietnicą bogactwa, magii i tajemnicy. Niestety, niektóre z nich splamione są głodem, wojną i ludobójstwem.

„Rynek diamentów jest podobno rynkiem niezwykłym – w każdym razie takim właśnie chcieliby go widzieć wydobywcy. Na pewno coś w tym jest – silnie zmonopolizowany rynek, z mocno kontrolowaną podażą i mitem o ekskluzywności szlachetnych kamieni – mitu, budowanego przez lata przez potężną maszynę marketingową” – pisze Krzysztof Bylinowski w swoim artykule Dzieje chciwości.
„Największe firmy branży cieszyły się poważaniem tylko do momentu, w którym głośno zaczęto mówić o ich praktykach monopolistycznych oraz pochodzeniu znacznej części ich produktów – były to tak zwane „krwawe diamenty”, kamienie które pochodziły z nieznanego źródła – najczęściej od różnej maści dyktatorów i armii rebeliantów z Czarnego Lądu. Pieniądze pochodzące ze sprzedaży kamieni służyły do finansowania wojen domowych, często również dochodziło także do barterów – broń za kamienie.” – kontynuuje Bylinowski.
Jakie zatem były początki rynku diamentów?
Nazwa „diament” pochodziła od greckiego adamas – czyli „niepokonanego, niezniszczalnego”. Stanowi on najtwardszy minerał znany w przyrodzie, o silnym połysku, stanowiąc krystaliczną postać czystego węgla.
Tworzy zazwyczaj niewielkie kryształy przyjmujące postać ośmiościanu, rzadziej sześcianu. Duża część kryształów ma zaokrąglone kształty oraz wykazuje zbliźniaczenia. W przyrodzie stanowi jedną z pięciu, obok grafitu, fulerenów, nanopianki i nanorurek, odmian alotropowych węgla.
Jest kruchy (rozpryskuje się pod wpływem uderzenia), przezroczysty; zwykle zawiera śladowe ilości azotu, glinu, boru, manganu, krzemu, magnezu, chromu.
Są w nim spotykane różne wrostki mineralne reprezentowane przez: oliwin, granat, pirop, pirotyn, ilmenit, rutyl, grafit, diopsyd, spinel oraz wcześniej wykrystalizowane diamenty. Rodzaj tych inkluzji pozwala na precyzyjne określenie miejsca pochodzenia danego kamienia. Minerał bardzo rzadki.
Diamenty były znane, cenione i wydobywane w Indiach już od kilku tysięcy lat. Pozyskiwano je ze złóż wtórnych-rozsypiskowych – tam znajdowały się pierwsze znane złoża tego kamienia. Pierwsze wzmianki na temat handlu diamentami w Indiach pochodzą z Arthashastry. Te kamienie docierały stamtąd aż do Starożytnej Grecji (ponoć za pośrednictwem Aleksandra Wielkiego) oraz do Imperium Rzymskiego (były wspominane przez Pliniusza Starszego w jego Naturalis Historia).
„W średniowieczu europejskim centrum handlu diamentami była Wenecja, następnie zaś Antwerpia i Lizbona dzięki odnalezieniu drogi do Indii.
W wieku XIX nastąpiło wzmożone zainteresowanie diamentami, co pociągnęło za sobą dalsze doskonalenie sztuki jubilerskiej i szlifów. Do XVIII wieku głównym źródłem kamieni były Indie, potem odnaleziono kolejno pokłady w Brazylii i Afryce Południowej. Ta ostatnia urosła niebawem do rangi lidera na rynku.” – opowiada autor.
Jedna z najpotężniejszych firm – De Beers – ma równie ciekawą historię, co diamenty same w sobie:
Stało się to w 1871, kiedy nieopodal farmy braci de Beers w Południowej Afryce odkryte zostały diamenty. Z całego świata zjechali się łowcy skarbów. Był wśród nich Anglik Cecil Rhodes, któremu udało się odkupić znaczne połacie ziemi od braci, którzy odjechali z farmy przekonani o dokonanym świetnym interesie. Był to początek firmy de Beers (nazwanej tak na cześć braci) – która do dzisiaj zajmuje czołową pozycję na rynku, choć w ostatnich latach traci pełną dominację nad całym rynkiem wydobycia i sprzedaży diamentów na świecie.
Już na samym początku firma w porozumieniu z syndykatem londyńskim zdecydowała się na regulację cen poprzez wpływanie na podaż. Sam Rhodes uznawał za największe zagrożenie dla firmy, potencjalne odkrycie nowych kopalni, których firma na czas nie zabezpieczyła posiadaniem. Stąd też powstała na początku XX wieku konkurencyjna kopalnia Cullinan (tam znaleziono największy na świecie diament) została niebawem przejęta przez De Beers.

Koniec monopolu

Do końca XX wieku De Beers kontrolował na wiele sposobów rynek wydobycia diamentów. Polegał nie tylko na własnych mocach, ale także aby utrzymać cenę poprzez kontrolę podaży – nakłaniał mniejsze firmy do tego, aby swoją sprzedaż realizowały w ramach kontrolowanego przez potentata kanału sprzedaży. Ponadto atakowano firmy konkurencyjne nie chcące się podporządkować, zalewaniem rynku bardzo podobnymi kamieniami w dużej ilości. Od konkurentów starano się także skupować kamienie w celu przetrzymania ich, aby nagły wzrost podaży nie obniżył ceny.
Trzeba zaznaczyć, że obok tych działań monopolistycznych, De Beers działało bardzo aktywnie od drugiej strony – pobudzając silnie popyt. Ukuta w 1947 roku fraza „diamenty są wieczne” (diamonds are forever) – nie tylko weszła do potocznego słownika, ale także jest uznawana za jeden z najlepszych sloganów reklamowych XX wieku.

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz