Strona Główna Galeria Klasyczny minimalizm sprawdza się zawsze – wywiad z Agnieszką Jaskółką oraz Amelią Radecką

Klasyczny minimalizm sprawdza się zawsze – wywiad z Agnieszką Jaskółką oraz Amelią Radecką

1587

O tym, czym jest dla nich aktorstwo, kobiecość i czy zawsze warto podążać za trendami, opowiadają dwie aktorki – Agnieszka Jaskółka i Amelia Radecka.
Agnieszka Jaskółka – polska aktorka i modelka. Zadebiutowała na dużym ekranie rolą nastoletniej Andżeli w filmie Władysława Pasikowskiego Psy. Za rolę tę na XVII Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni otrzymała nagrodę dla najlepszej aktorki drugoplanowej. Przez wiele lat pracowała jako modelka m.in. w Paryżu, San Francisco oraz Chicago. Ponownie na dużym ekranie mogliśmy ją oglądać w 2009 roku w serialu Teraz albo nigdy oraz w debiucie reżyserskim Cezarego Pazury Weekend.
Amelia Radecka – polska aktorka filmowa i teatralna. Ukończyła Studio Aktorskie przy Teatrze im. Stefana Jaracza w Olsztynie. Znana z takich filmowych obrazów jak Weekend, Drzazgi, Doskonałe popołudnie czy Barbórka.

Obie jesteście aktorkami. Czy to łatwy czy raczej trudny zawód dla kobiety?
Agnieszka Jaskółka.: Myślę, że niezależnie od płci jest to trudny zawód. Wydaje mi się, że dla kobiety zdecydowanie bardziej wymagający, niż dla mężczyzny. Kobieta w każdym wieku musi wyglądać atrakcyjnie. Jeżeli chodzi o mężczyzn, w Polsce często przymyka się oko na to, jak wyglądają…
Amelia Radecka.: Kobieta aktorka musi nie tylko być zdolna, dobrze grać, ale także bardzo dobrze wyglądać. Inaczej zostanie ostro skrytykowana, a jak wiadomo aktorzy czy w ogóle artyści są wrażliwcami nie zawsze odpornymi na krytykę w takim stopniu, jakby chcieli.


Agnieszkę pamiętamy z roli Andżeli w „Psach” Władysława Pasikowskiego. Amelię zaś bardzo często możemy oglądać w telewizyjnych serialach i na deskach teatru. Czy o rolę zawsze walczycie na castingu?
Amelia.: Różnie z tym bywa. Czasem zdarza się, że po prostu dzwoni drugi reżyser, który w polskich produkcjach zazwyczaj obsadza aktorów i zaprasza już na zdjęcia próbne. Jednak najczęściej trzeba o rolę walczyć na castingach. To dla aktora stres i nerwy, ale po jakimś czasie można się przyzwyczaić zwłaszcza, kiedy taki casting udaje się wygrać.
Agnieszka.: Przyznam szczerze, że nie znoszę castingów [śmiech – przyp. red.] Prawie zawsze mam takie poczucie, że źle wypadłam. Rola w „Psach” Władysława Pasikowskiego to było dla mnie zrządzenie losu. Wypatrzyła mnie Lidia Popiel, żona Bogusława Lindy, kiedy byłam w domu handlowym.
Za rolę w „Psach” została Pani nagrodzona na XVII Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Nie myślała Pani wówczas, by kształcić się w szkole aktorskiej?
Agnieszka.: Prawdę mówiąc otrzymałam propozycję bycia modelką, która wówczas była dla mnie niezwykle kusząca. Stała się dla mnie biletem wstępu do wielkiego świata, podróży i kariery. Postanowiłam ją wykorzystać. Także z przyczyn osobistych nie chciałam zostawać w Polsce, a skoro nadarzyła się okazja wyjazdu, wykorzystałam ją.


Wyjechała Pani do Paryża i przez wiele lat pracowała, jako modelka. Ale jest Pani z zawodu prawnikiem. To chyba dość spora rozbieżność, jeśli chodzi o wybór życiowej drogi?
Agnieszka.: Z racji tego, że spróbowałam najpierw aktorstwa, potem modelingu, bardzo pragnęłam mieć konkretny fach w ręku. Pomyślałam o prawie i zrealizowałam ten pomysł. Przez pięć lat pracowałam w kancelarii prawniczej, nabrałam doświadczenia i znów zapragnęłam czegoś artystycznego (śmiech). Taką mam naturę. Amelia: Myślę, że zmienność jest znakiem rozpoznawczym kobiet. To dobrze! Dzięki temu nie nudzimy się w życiu [śmiech].
Czy Waszym zdaniem Polki modnie się ubierają?
Amelia.: Należy pamiętać, że modnie nie zawsze znaczy ładnie. Ostrożnie podchodziłabym do trendów, bo nie ma się co oszukiwać – nie wszystkim pasuje to, co modne w danym sezonie. Na pewno Polki ubierają się coraz lepiej. Kiedy obserwuję dziewczyny na ulicach widzę, że zdecydowanie chętniej, niż to było kiedyś, sięgają po kolorowe ubrania. W tym sezonie to jest naprawdę szaleństwo [śmiech].
Agnieszka.: Zgadzam się z Amelią. Polki są naturalnie piękne, ale wyglądałyby jeszcze lepiej, gdyby nieco z dystansem traktowały obowiązujące trendy. Sama najchętniej wybieram klasykę, bo dobrze się w niej czuję i wiem, że dobrze wyglądam. Zwróćcie uwagę na przykład na Włoszki – zawsze dobrze wyglądają. Nie szaleją za tym, co modne w tym sezonie. Trendy zazwyczaj podkreślają dodatkami.
Ostatnio w mediach można było przeczytać o bardzo drogim pierścionku zaręczynowym, jaki Agnieszka dostała od swojego narzeczonego.
Agnieszka.: Pierścionek rzeczywiście nie był najtańszy, ale nie jego cena jest najważniejsza, ale to, że dostałam go z miłości.
Jaką biżuterię najbardziej lubicie nosić – złoto, srebro, a może kamienie szlachetne?
Amelia.: Latem noszę najchętniej kamienie i to bardzo kolorowe – jak afrykańskie kobiety. Zimą wybieram dyskretną biżuterię.
Agnieszka.: Moim ukochanym metalem szlachetnym jest platyna. W połączeniu z brylantami.
Macie jakieś ulubione marki jubilerskie?
Agnieszka.: Oj tak! Niestety [śmiech] Chopard i Cartier [śmiech]
Jeśli biżuteria to kolczyki, bransolety a może naszyjniki – czego macie najwięcej?
Amelia.: Mój tata uwielbia kupować mi na różne okazje kolie. Twierdzi, że podkreślają one moją wrodzoną elegancję [śmiech]. Muszę przyznać, że mam ich niemałą kolekcję: i złotą, i srebrną, z kamieniami i bez. A z okazji obrony pracy magisterskiej podarował mi nawet to, co kobiety lubią najbardziej – diamenty. Byłam bardzo wzruszona.
W wyborze biżuterii wolicie bardziej styl minimalistyczny czy raczej bogato zdobioną?
Amelia.: Z chęcią sięgałabym po tą bogato zdobioną, ale chyba brak odwagi podpowiada, żeby wybierać prostsze formy.
Agnieszka.: Klasyczny minimalistyczny. W moim przypadku tylko taki się sprawdza.

Dziękuję za rozmowę.

oprac. Joanna Getka-Kaczor / Aurelia Sawicka/ks

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz