Strona Główna Aktualności Gdzie znaleźć diament? Naukowcy znają już odpowiedź.

Gdzie znaleźć diament? Naukowcy znają już odpowiedź.

2074

Prof. Trond Torsvik z Uniwersytetu w Oslo i prof. Kevin Burke z Uniwersytetu w Huston przewodniczyli zespołowi, który opisał proces powstawania skał bogatych w diamenty. Dzięki tej wiedzy poszukiwacze będą mieli ułatwione zadanie. Naukowcy dzielą się nią w artykule w dzisiejszym wydaniu magazynu „Nature”.
Diament to węgiel w najczystszej postaci w formie krystalicznej. Jest najtwardszym materiałem występującym w przyrodzie, a zarazem cenionym kamieniem jubilerskim. To również „najlepszy przyjaciel kobiet” według słynnej Marilyn Monroe. Największe oszlifowane diamenty – brylanty – zdobią koronowane głowy i królują wśród innej biżuterii.
Skały wulkaniczne, z których pochodzą diamenty, występują rzadko. Zwane są kimberlitami, a swoje pochodzenie zawdzięczają strumieniom gorącej materii z płaszcza Ziemi, które przemieszczają się pionowo w kierunku powierzchni. Proces ten nazwany został pióropuszem płaszcza. Rozpoczyna się gdzieś pomiędzy płynnym jądrem o temperaturze 4 – 5 tys. st. C, a chłodniejszym płaszczem. Ciepło ucieka z wewnętrznego jądra. Tworzy się „bąbel” o wyższej temperaturze niż otaczające skały. Bąbel wędruje w kierunku powierzchni, ciągnąc za sobą coś w rodzaju ogona. W rezultacie taka nieregularność termiczna przyjmuje kształt podobny do grzybka. Proces trwa jednak, bagatelka, setki milionów lat.
Granica pomiędzy jądrem i płaszczem znajduje się ok. 2900 km pod powierzchnią naszej planety. Jakkolwiek hipoteza, która łączy powstanie pióropusza płaszcza z granicą między płaszczem a jądrem ma już prawie 40 lat, dopiero zespół Torsvika i Burke’a udowodnił, że ten proces zachodzi właśnie w taki sposób.
– Nasze podejście jest nowe, ponieważ użyliśmy do badań wielu dostępnych metod. Obserwowaliśmy wnętrze Ziemi i porównywaliśmy dane sejsmologiczne z wiedzą o przemieszczających się płytach kontynentalnych, jakie miały miejsce w ciągu ostatnich 500 mln lat – powiedział prof. Burke. – Ja sam byłem zainteresowany hipotezą o powstawaniu pióropusza od 1971 roku. Dziesięć lat temu zdałem sobie sprawę ze związku rozchodzenia się fal sejsmicznych i skał wulkanicznych z procesami zachodzącymi na styku płaszcza i jądra. Zastanawiałem się, jak to powiązanie zbadać, i zwróciłem się do prof. Torsvika z Norwegii, który jako jedyny był w stanie opracować odpowiednie do tego zadania testy.
Obaj  uczeni zabrali się więc do pracy, która szybko pozwoliła potwierdzić hipotezy, do jakich doszli sejsmolodzy w ciągu ostatnich lat. Wraz z zespołem współpracowników badacze opisali zjawiska, które zachodziły w ciągu ostatnich 500 mln lat, i próbowali odtworzyć historię formowania się pióropusza płaszcza.
– Struktury głęboko pod powierzchnią Ziemi na styku jądra i płaszcza są stałe od ponad 500 mln lat. Ale mimo to przez cały ten czas są w ciągłym ruchu. Płaszcz w swej najgłębszej warstwie jest gorący i pod olbrzymim ciśnieniem, przygnieciony skałą powyżej – wyjaśnia naukowiec.
Jak jednak badania te mają pomóc poszukiwaczom? Sposób jest prosty.
Naukowcy wiedzą już od ponad 50 lat, że diamentów należy szukać w kimberlitach. Skały te skoncentrowane są w najstarszych utwardzonych częściach skorupy ziemskiej w granicach kontynentów. Zwane są kratonami. W stosunkowo długim okresie nie uległy deformacjom tektonicznym. Największe kratony to Sinia – platforma chińska, Angoria – platforma syberyjska, kratony Kongo, Kalahari i saharyjski.
– Nasza praca wskazuje na specyficzne warunki, jakie muszą zachodzić, aby kimberlity powstały, i to tylko na obszarach starych kratonów. W ten sposób zawężamy poszukiwania skał bogatych w diamenty do 10 proc. powierzchni kontynentów – tłumaczy prof Burke. – Mam nadzieję, że przyszłe poszukiwania skoncentrują się tam, gdzie naprawdę są szanse na znalezienie diamentów.
Autor: Katarzyna Stępień
Źródło: www.rp.pl Fot. www.rp.pl

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz