Strona Główna Ciekawostki Czyżby klątwa?

Czyżby klątwa?

1491

Wszyscy kochamy diamenty. Są jednak takie, których nie chcielibyśmy mieć w swej szkatułce. Jednym z nich jest słynny, obciążony klątwą, diament Hope. Kim były jego ofiary?

Diament Hope jest najsłynniejszym i największym barwnym diamentem. Szafirowo- niebieski diament początkowo miał wagę 112 karatów, ale po wielokrotnym szlifowaniu jego waga znacznie się zmniejszyła i dziś wynosi tylko 45,52 karata.

Diament pochodzi prawdopodobnie z kopalni Golkondy w południowo-zachodnich Indiach. Nie znamy daty jego wydobycia, ale w Europie pojawił się w 1642 r. Przywiózł go francuski kupiec, Jean-Baptiste Tavernier.

Według legendy pierwszą ofiarą diamentu Hope był kapłan, który wykradł go ze świątyni i wkrótce po tym zginął. Inna wersja tej legendy mówi, że diament został skradziony ze świątyni bogini Sity i że dokonał tego wspomniany wcześniej Tavernier. Bramini oburzeni świętokradztwem i zuchwałością kupca nałożyli na niego klątwę. Początkowo miała dotyczyć tylko złodzieja, jednak gdy diament nie został zwrócony kapłanom, klątwa zaczęła prześladować wszystkie osoby, które miały z nim kontakt. Wkrótce po sprzedaniu klejnotu królowi Ludwikowi XIV (1668 r.), Tavernier stracił cały majątek spłacając długi swego syna. Aby odzyskać część pieniędzy wyruszył do Indii w nadziei na łatwy zarobek, jednak w czasie podróży został rozszarpany przez dzikie zwierzęta. Klątwa braminów okazała się więc niezwykle skuteczna.

Fatum dopadło także króla Ludwika XIV oraz jego dworzan, którzy mieli styczność z diamentem, m.in. Nicolasa Fouqueta – królewskiego ministra finansów, który został skazany na dożywotnie więzienie po tym, gdy król przestał darzyć go zaufaniem. Ludwik XIV stracił znaczną część królestwa i miłość swych poddanych, a ponadto przyczynił się do głębokiego kryzysu gospodarczego, nieszczęście dotknęło całą jego rodzinę, a on sam zmarł z powodu gangreny. Wszystkie ślubne dzieci króla zmarły przed jego śmiercią. Los nie oszczędził także dwóch wnuków i prawnuka Ludwika XIV – zmarli na ospę lub w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Król zaś umarł w świadomości, że jedynym potomkiem mającym prawo do tronu jest jego prawnuk Ludwik XV (miał wtedy 4 lata). Ludwik XV faktycznie został królem i panował całe 59 lat. Mimo licznych przyjaciół zmarł jednak w samotności i strasznych męczarniach. Ucierpiała także jego godność, gdyż wydzielał taki odór, że ani służba ani duchowni nie mogli wytrzymać z królem w jednym pomieszczeniu. Marquise de Montespan (kochanka Ludwika XIV), która przez pewien czas nosiła diament, straciła łaskę króla. Większego pecha miała zaś Maria Luiza, księżniczka de Lamballe,  która zginęła straszną śmiercią. Została zabita przez uliczny motłoch, a jej ciało zhańbiono, rozczłonkowano i zmasakrowano. Król Ludwik XVI i jego żona Maria Antonina, która przez jakiś czas nosiła diament jako ozdobę – zginęli na szafocie. Przeklęty diament przez większość czasu był schowany wraz z francuskimi klejnotami koronacyjnymi, często też był przesadzany z jednego klejnotu do drugiego, jednak nie miało to wpływu na działanie klątwy.

Podczas rewolucji francuskiej diament został skradziony i pojawił się dopiero po kilkunastu latach w Amsterdamie. Zamówiono ponowne szlifowanie w firmie Wilhelm Fals. Niestety syn właściciela firmy ukradł diament. Wkrótce po tym złodziej uświadomił sobie, że kradzieżą przyczynił się do śmierci własnego ojca (który po stracie diamentu bardzo podupadł na zdrowiu) i popełnił samobójstwo. W roku 1830 diament nabył bankier Henry Hope i od tej pory przeklęty diament nosi jego imię. Nie miało to wpływu na klątwę, gdyż niedługo po kupnie diamentu zmarł jedyny syn Henrego Hope’a. Jeden z potomków bankiera – Lord Francis Hope, stracił cały majątek, jego małżeństwo było nieudane i w dodatku nie udało mu się uniknąć skandalu. Kolejny nabywca diamentu, Jacques Colot, postradał zmysły i popełnił samobójstwo. Jakby tego było mało, następną ofiarą diamentu był książę Iwan Kanitovski, który został zamordowany przez rewolucjonistów. Zaś ofiarą i księcia i klątwy była Lorens Ladue – kochanka Iwana Kanitovskiego. Na prośbę aktorki książę pożyczył jej przeklęty diament, lecz wkrótce po tym ją zastrzelił. Kolejnym właścicielem był kupiec Habib Bey, który utonął w kilka dni po zakupie Hope’a. Następną ofiarą była cała rodzina Maoncharidesa Simona – wszyscy zginęli w wypadku samochodowym.

W 1908 r. diament kupił sułtan turecki Abdul Hamid II. Niestety klątwa podziałała też na niego – zasztyletował żonę i stracił władzę. Jego sługa, który opiekował się diamentem, został powieszony, a sługa który polerował m.in. diament Hope, był więziony i torturowany. Ulubiona nałożnica sułtana, która nosiła diament, została zasztyletowana. Z kolei jeden z urzędników sułtana, który próbował ukraść klejnot, został powieszony.

W 1911 r. diament stał się własnością rodziny McLeanów. Od momentu jego nabycia całą rodzinę zaczęły prześladować liczne nieszczęścia: samobójstwa, szaleństwa i śmiertelne wypadki. Po śmierci rodziny McLeanów diament kupił amerykański milioner Harry Winston i podarował go Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie. Diament pozostał tam do dziś i stanowi jedną z największych atrakcji muzeum. Zanim tam jednak trafił i klątwa przestała działać, jego ostatnią ofiarą został listonosz, który dostarczył diament do muzeum. Uległ on dwóm wypadkom samochodowym, w pierwszym ciężarówka zmiażdżyła mu nogę, w drugim doznał poważnej kontuzji głowy, a po wyjściu ze szpitala jego dom spłonął w pożarze. Nie wymieniono tu wszystkich przypadków oddziaływania klątwy, ponieważ odnotowanych jest aż 126. Jedynym właścicielem, którego nie dosięgła zemsta braminów był Harry Winston, który przekazał diament instytucji. Jak wiadomo, jest instytucją społeczną, której celem jest rozpowszechnianie wiedzy. Może więc w historii diamentu Hope tkwi jakieś głębsze przesłanie?

Anna Chmielewska

Źródło:

www.pbs.org/treasuresoftheworld/a_nav/hope_nav/hnav_level_2/level2_pitch_curse_hopfrm.html

www.niewyjasnione.blog.onet.pl/Przeklety-diament,2,ID23239446,n

www.strefatajemnic.onet.pl

Fot.:

www.mileniumkrag.blog.onet.pl/

www.luxluxlux.pl

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz